środa, 31 grudnia 2014

Podsumowanie roku 2014 - czyli nihil novi, za to obszernie :)

To będzie długi wpis, mam zamiar przeanalizować między innymi kosmetyki, knajpy, moje zainteresowania, ważne wydarzenia, dobre i złe jedzenie. Myślę, że wpis okaże się dobrym rozwiązaniem w pierwszy dzień nowego roku, kiedy trzeba jakoś zabić nudę, albo urozmaicić sobie leczenie kacora - w zależności jaki kto ma pogląd na dzień poprzedni.

Wiem, że na wielu blogach pojawiają się tagi na koniec roku, ja postanowiłam zrobić to po swojemu i po swojemu dzielić kategorie, ale myślę, że mimo woli niektóre zagadnienia pokryją się z szablonowymi. W każdej kategorii wymieniam najważniejsze  dla mnie w roku 2014, ale to chyba oczywiste,

Kosmetyki kolorowe

- Bourjois Healthy Mix
- Paleta czterech cieni Flormar Pretty P045
- Baza pod cienie Paese
- Eyeliner Rimmel Glam'Eyes
- korektor rozświetlający Maybelline Dream Lumi Touch

Kosmetyki do pielęgnacji

- olej z kocanki
- olej arganowy
- krem Siquens do skóry odwodnionej
- krem pod oczy Rival de Loop Regeneration
- odżywka do rzęs Eveline
- szampon Alterra morela i pszenica
- odżywka do włosów Yves Rocher do włosów farbowanych (naaajlepsza, mam już zapas na pół roku :D)
- balsam do ciała Isana z mocznikiem
- krem do rąk Isana z mocznikiem (1 na dwa tygodnie schodził, więc - naprawdę go uwielbiam :D)
- krem do stóp Lirene z mocznikiem

Zapachy

- C-Thru Pure Illusion
- Moschino I love love

Puby/restauracje/lokale

- ten rok zdecydowanie wygrywają: Mad Mick, BackStage (Katowice) i standardowo Pikanteria w Warszawie

Produkt spożywczy

- chyba padnie na smoothie z Biedry :D

Wyjazdy/miejsca odwiedzone

- Warszawa i w tym roku zdecydowanie ulubionymi miejscami będą: Stare Bielany, Stary Żoliborz i Praga Północ - a najbardziej cudowne miejsce, jakim jest - Przyczółek Grochowski

Wydarzenia/działania

- obrona pracy magisterskiej i tym samym zakończenie studiów
- ta chwila, kiedy dostałam wiadomość od promotorki, że już niczego nie muszę dopisywać :D
- praktyki zawodowe w dwóch Urzędach Miasta w wydziałach kultury - było świetnie!
- miesiąc pracy z kosmetykami, który sporo mnie nauczył

Kultura

Film - Papusza, Z-Boczona historia kina
Serial - The Walking Dead
Książka - Olga Tokarczuk Prawiek i inne czasy, Pierre Lemaitre Ślubna suknia, Marek Bieńczyk Tworki, Michał Witkowski Drwal
Teatr - Związek otwarty w reżyserii Grzegorza Kempinsky 
Muzyka - zdecydowanie album Beyonce Beyonce ze szczególnym zwróceniem uwagi na Flawless i Mine, album Nicki Minaj The Pink Print ze szczególnym uwzględnieniem Win Again i Feeling Myself oraz mnóstwo innych pojedynczych utworów, a także słowacki rap

Przedmioty z pozoru niewiele warte

- świece, woski i wszystko to, co umilało mi najgorszy dla mnie okres w roku - jesień
- nowy laptop, który umożliwił mi w końcu oglądanie seriali i filmów na YT od początku do końca, bez wyłączania się w połowie odcinka
- nowy telefon, który po prostu się nie tnie i dzięki temu jest dla mnie idealny
- szczoteczka elektryczna czyli nowy wymiar mycia zębów
- tangle teezer
- pudełka na kosmetyki i dzięki temu - dużo wygodniajsza organizacja wielu przedmiotów
- moja nowa zimowa parka- -14 na dworze, a mnie ciepło <3

Dominujące uczucie w roku 2014

- no niestety - stres

Nie schudłam, pewnie przytyłam - nie ważę się raczej, ale widzę po sobie. Nie ćwiczyłam regularnie, nie jadłam na śniadanie jagód goji, ale w sumie powinnam zmienić sposób odżywiania chyba troszkę, bo tak sobie się czuję. Niech to będzie wstęp do postanowienia na 2015 rok - obok postawię jeszcze: konkretne badania i prawo jazdy chyba.

Może wymienicie chociaż po jednym przykładzie dla danej kategorii? Ciekawa jestem, jak Wam minął rok. Pewnie dzisiaj niewiele osób będzie miało na to czas, ale poczekam :D Buziaki i jeśli lubicie imprezy, to miejscie dziś fajną!

środa, 24 grudnia 2014

Pierogi! Kapusta, ziemniaki, cebula i ruskie :)

Miałam już dzisiaj nie dodawać posta, gdyż za godzinę wyjeżdżam, ale może na dniach ulepicie kilka pierogów z farszem po mojemu :) Są pyszne! Zjedliśmy już prawie wszystko :D 

Z kapustą kiszoną, ziemniakami, cebulą

Farsz (około 50 pierogów):
-4 duże ziemniaki ugotowane
-400g kapusty kiszonej
-2 średnie cebule
-1 łyżka masła
-sól, pieprz czarny, papryka ostra mielona, opcjonalnie kminek

Ciasto (okolo 40 pierogów):
-2 szklanki mąki pszennej
-1 szklanka wrzątku
-1 łyżeczka masła

Ugotowane ziemniaki łączymy z kapustą - gotuje się około 1,5 godziny, ja odlewam raz po pierwszym zagotowaniu, następnie nalewam na dno garnka nowej wody, dodaję masło, przyprawy według upodobań i pod przykryciem gotuję na wolnym ogniu. Mieszam co 10, 15 minut. Jeśli woda mimo przykrycia odparuje, należy dolać odrobinę nowej. Cebulkę rumienię i dodaję do farszu. Można dodać do niego 2 łyżki śmietany, by łatwiej było połączyć całość. Warto farsz mocno doprawić pieprzem i solą - można dodać skwarki ze słoniny, boczek (wtedy mamy panczkraut - śląski dodatek do obiadów :)).

Ciasto zagniatamy, ja pomagam sobie mikserem i końcówkami świderkami - ciasto samo się wyrabia już w misce. Stopniowo dodaję wodę z rozpuszczonym w niej masłem. Po około 4 minutach miksowania przekładam na blat, zagniatam 5 minut i odkładam do miski, przykrywam wilgotną ściereczką - czekamy 20 minut.


W przypadku pierogów ruskich moje proporcje wyglądają następująco:

-200g sera białego
-3 duże ugotowane ziemniaki
-1 duża cebula zrumieniona
-sól, pieprz




Życzę Wam wszystkim miłych, spokojnych chwil, oddechu, odpoczynku, chwili dla siebie i spędzenia tego czasu dokładnie tak, jak macie ochotę. Buziaki :)


niedziela, 14 grudnia 2014

BackStage Katowice - pierogi wzorowe

Uwielbiam pierogi, uwielbiam Katowice - 2 w 1? BacStage przy Wojewódzkiej 31.

Zamawiałam pierogi w wielu knajpach, barach, restauracjach, w różnych rejonach Polski - mimo ryzyka związanego z grubym ciastem i słabo doprawionym farszem, rozwalonymi, rozgotowanymi pierogami - robiłam to i po dzisiejszym dniu wiem, że robić będę, bo dla takich pierogów, jakie zjadłam w katowickim lokalu nieopodal centrum miasta, warto ryzykować, poważnie.

O lokalu czytałam już dawno temu, choć jest stosunkowo nowy na gastronomicznej mapie Śląska, pozytywne opinie i rozmaite menu kusiły więc jakiś czas. Wczoraj siadłam, zjadłam i postanowiam, że musze napisać o tym miejscu, bo warto.

Smak i ceny

Zamówiłam pierogi nadziewane kapustą kiszoną, ziemniakami i cebulką, partner pierogi z mięsem. Do tego po lanym Kasztelanie za 5 złotych, ale w sumie potem dojrzałam spory wybór cydrów w cenie 7 złotych i troszkę żałowałam. Nic straconego - wrócę nie jeden raz, nie dwa - to pewne.
Można zamówić także pierogi na słodko, na przykład z jabłkami i cynamonem, wybór jest naprawdę duży, od tradycyjnych ruskich, z kapustą i z mięsem, po kombinacje z kaszą, serem białym, szpinakiem, boczkiem, ziemniakami, grzybami, serem żółtym i wiele więcej - w różnych konfiguracjach.

Za dwie porcje pierogów (po 10 sztuk) i dwa pyszne, świeże piwa zapłaciliśmy 35 złotych. 

Smak pierogów był obłędny, mówię szczerze - to wzorowe pierogi. Ciasto cienkie, ale wyczuwalne, sprężyste, delikatne, ugotowane idealnie. Farsz przede wszystkim dobrze doprawiony, pikantny. Pierogi rozpływały się w ustach. Pierogi z mięsem także świetnie doprawione, mięso dobrej jakości, dobrze zmielone, soczyste. Okrasa z karmelizowanej cebulki była zwieńczeniem dzieła kulinarnej sztuki :)



Wystrój i lokalizacja

Lokal znajduje się przy ulicy Wojewódzkiej 31 w Katowicach, nieopodal Akademii Muzycznej, czyli idąc Francuską od Warszawskiej, przecinamy Mariacką, zaraz za Domem Oświaowym Biblioteki Śląskiej skręcamy w lewo i po prawej stronie ulicy dojrzymy niewielki lokal, znajdujący się w piwnicy. Może z zewnątrz nie zachęca, ale właściciele postawili na mały, biało-czarny mural, co automatycznie dodało charakteru. Stare, obdrapane kamienice trzeba przeboleć. 



Wchodzimy do środka, lokal wydaje się niewielki, ale im głębiej, tym więcej stolików. Jest ich w sumie może z 8, przy każdym obite szcztuczną skórą ławy, nieopodal wejścia bar, kredowa tablica, menu pierogowe i nie tylko :)
Właściciel zadbał o wystrój miejsca zgodny z jego pasją i patrząc na ściany, oko zawiesza się na plakatach z rockowymi artystami, a także na perkusji, stojącej w rogu lokalu. 

Nam środkowy palec pokazywał Johnny Cash ;)



W lokalu nie było duszno, ale podejrzewam, że przy pełnych salach może być inaczej. 
Jednak dzięki lokalizacji w piwnicy, czuć lekki chłód. No i przede wszystkim zapach jedzenia, a nie stęchlizny, co się ceni :D

Czas oczekiwania nie był bardzo długi, zleciało nam szybko, więc nie liczyłam dokładnie - myślę, że około 15 minut. 

Co istotne, pan, który zajmuje się gotowaniem pierogów, nalewaniem piwa i kawy, robi to wszystko za barem, więc - mamy wgląd do tego, jak gotują się zamówione przez nas pierogi. Wiele osób twierdzi, iż to zabieg pożądany, dla mnie nie ma szczególnego znaczenia, ale jest to na pewno element, który sprawia, że atmosfera jest bardziej domowa.

Obsługa bardzo sympatyczna, nie ma sztucznej napinki, jest kulturalnie, ale i bardzo swobodnie. 

Podsumowując - choćbym chciała, do niczego się nie przyczepię, ale myślę, że to za sprawą smaku tych pierogów, cała reszta - nawet jeśli byłaby z małymi wadami - to dodatki.


Lokalizacja - 4/5
Obsługa - 5/5
Klimat - co kto lubi, ale czuć serce właściciela i pasję w tych ścianach, więc - 5/5
Czas oczekiwania - 5/5
Ceny - 5/5
Smak potraw - 5/5 




Wpadajcie, bo warto, tyle ode mnie. Buziaki :)

środa, 3 grudnia 2014

Ulubione w listopadzie + M&M's Peanut Butter

Może to czas, żeby co miesiąc robić podsumowanie? Raz kosmetyczne, raz jedzeniowe, łączone, ogólne - po prostu - jakieś. Tak zrobię.

Zapach miesiąca - w zasadzie kilku miesięcy, także przyszłych, to zdecydowanie - C-Thru Pure Illusion. Zapach, o którym pisałam już na blogu, więc powtórzę tylko - obłędny, trudny do opisania, dla mnie idealny na jesień/zimę - dzisiaj właśnie dokupiłam jeszcze większą pojemność w promocji.
Kolejno Lady Gaga Fame - ciężki, słodkawy, można rzec - elegancki. Nie jest niepowtarzalny, ale upodobałam go sobie w listopadzie, więc wskakuje.




Niezawodne okazały się znów:
- The Balm Mary-Lou Manizer - idealny dla mnie rozświetlacz do twarzy. Wydajny, wielofunkcyjny, po prostu taki, jaki ma być.
- krem pod oczy Rival de Loop, regenerujący. Dla mnie świetny krem, stanowiący dobrą bazę pod korektor, nawilżający i odżywczy. Za około 6 złotych - niesamowicie wydajny.
- odżywka do włosów farbowanych Yves Rocher - to moje trzecie z kolei opakowanie, w znalazłam idealną dla siebie odżywkę w przystępnej cenie. Polecam wypróbować, u mnie najlepiej spisuje się w połączeniu z szamponem Alterra z morelą i pszenicą.

Dodatkowo - to w tym miesiącu odkryłam intensywny krem odżywczy do twarzy Pharmaceris z serii N. Liczyłam (jak zwykle) na wygaszenie rumienia, jednak można tu mówić wyłącznie o delikatnym złagodzeniu. Krem jednak trafia do grupy ulubionych ze względu na przyjemną, gęstą konsystencję, szybkie wchłanianie się w skórę - przez co staje się idealnym podkładem pod makijaż. Jednak przy suchej cerze - takiej jak moja - muszę wspomagać się olejkiem arganowym, którego kroplę dodaję często do kremu na noc.

- Bourjois krem CC - jako, że moim idealnym podkładem jest Healthy Mix, dałam szansę temu produktowi licząc na nawilżające działanie. Wykończenie kremu CC jest dosyć suche, jednak nie matowi on twarzy. Wizualnie wygładza zmarszczki i na dobrym kremie wygląda świetnie. Nie jest to produkt bardzo trwały, ale o dziwo mocno kryjący. W promocji jak najbardziej warto wypróbować.

- Brązowy Rimmel Exaggerate Felt Tip Eye Liner zamówiony na Allegro jakiś czas temu, był na moich powiekach prawie codziennie. Pisałam już o nim w poście z makijażem - jest naprawdę bardzo długotrwały, nie pęka, ma twardy, gąbkowy aplikator (wolę pędzelki, ale radzę sobie). Dorwałam go gdzieś w czeluściach Allegro za około 6 złotych. W regularnej sprzedaży chyba już ich nie ma.

-Trójka cieni Sensique 3-101 - chwyciłam jakiś czas temu w naturze za 3 złote, nie licząc na wiele - nie ukrywam. A tu - idealny cień bazowy, w odcieniu kości słoniowej, dobrze napigmentowany, o ładnym, matowo-satynowym wykończeniu. Dodatkowo dwa cienie, jasny brąz w załamanie i ciemny, zimny fioletowo-brązowy cień w kącik zewnętrzny lub na dolną powiekę. Cały, szybki, dzienny makijaż jedną paletką za 3 złote! Jedyna wada - cienie bardzo się pylą, ale nakładane Hakuro H70 wyglądają na oku świetnie.


Pozostałe:
- bransoletka ze sklepu Parfois, pięęęękna, 25 złotych
- kolczyki, Rossmann - 15-25 złotych
- rooibos z Biedrony, pomarańcza i słodki cynamon
- Teekanne jabłko cynamon

- serial: The Walking Dead, a w zasadzie 3 sezon tego serialu, który oglądałam bez chwili znudzenia
- książka: obecnie poluję, więc jeszcze nie teraz ;)
- muzyka: oczywiście, bez wątpienia - nowy utwór Beyonce 7/11



W sklepie Kuchnie Świata dorwałam M&M's Peanut Butter, które chodziły za mną już bardzooo długo (i chyba tylko dlatego dałam 10 zł za kilkanaście małych cukierków).

Draże są większe niż klasyczne M&M's bez orzeszków, bardziej okrągłe. Smakują niestety świetnie, a niestety - bo - spójrzmy na ich skład, cenę, dostępność.


Są pyszne i to nie ulega wątpliwości, smakują jak lepsze Reese's w cukrowych skorupkach. Czekolada jest mleczna, ale wyrazista, a masło orzechowe słone - pyszny kontrast.




Koniecznie dajcie znać, czy jakiś produkt - z wyżej wymienionych - Was zainteresował i czy powinnam poświęcić mu tutaj więcej miejsca :) 
Jakieś nowości, słodkości, pyszności? Co tam macie? :)
Buziaki!