poniedziałek, 9 lutego 2015

Bar & Bistro MAGIEL Katowice - studia, Czechy, zupy i surówki

O tym miejscu chciałam pisać, jak jeszcze nie miałam bloga.

5 lat studiów na Wydziale Filologicznym w Katowicach pozwoliło mi na poznanie -moim zdaniem- najpiękniejszej okolicy Katowic - czyli tego, co otacza Plac Sejmu Śląskiego, ciągnie się przez Plac Miarki, aż do Placu Andrzeja, ale też do Francuskiej przez Wojewódzką i wszystkie boczne uliczki, pełne wspaniałych kamienic i małych knajpek z pysznym jedzeniem. Jedną z nich jest ulica Plebiscytowa.

To właśnie na Plebiscytowej można wstąpić na najlepsze 'restauracyjne' zupy w Katowicach (zaryzykuję - trochę ich zjadłam w tym mieście) i zdecydowanie przepyszne surówki - to one mnie zachwyciły podczas pierwszej wizyty w Maglu.

Na początku - kilka lat temu, po obronie pracy licencjackiej, zamówiłam do innego miejsca makaron z Magla i wtedy przepadłam. Wiedziałam, że odwiedzę to miejsce i zamówię pełny obiad plus czeskie piwo - tam z kija leje się Holba.

Jesienne, zimne i ciemne popołudnia po zajęciach - często zupa w Maglu. Za około 4 złote talerz pysznej, pożywnej, bogatej w składniki zupy sprawiał, że droga na dworzec i oczekiwanie na pociąg były dużo przyjemniejsze mimo słoty.
W tym miejscu codziennie podają inną zupę, ja trafiałam na kapuśniak, ziemniaczaną, szpinakową, szczawiową, pomidorową, fasolową i barszcz ukraiński - były idealne, poważnie. Pycha. Jak nie gotuję często zup i nie jestem zupoholiczką, tak do Magla zachodziłam często na samą polewkę.

Moja ukochana potrawa, to potrawa 'kaloria' - czeski klasyk - ser panierowany, sos tatarski, ziemniaki z koperkiem i te niesamowite surówki.



W Maglu możemy wybrać jeden z zestawów obiadowych (do tego kasza/ryż/frytki/ziemniaki z wody) - między innymi:
łosoś z grilla, rolada drobiowa z serem i pieczarkami, schabowy, filet z piersi kurczaka
jedną z propozycji makaronowych:
(z pieczarkami i boczkiem, z łososiem, z brokułami)
jednego z wielkich placków ziemniaczanych z różnymi dodatkami: (sos pieczarkowy i ser żółty, gulasz wieprzowy, meksykański sos, łosoś wędzony) - każda porcja za 12,90 zł.
Coś na słodko też się znajdzie, herbaty, kawa, piwka, soki.
Porcje jakie są, widzicie sami - trudno to przejeść. A jeszcze z zupą - brzuch szczęśliwy, choć w opór pełny :D


(zdjęcie o dziwo nie było robione trzmielem, ale wrzucam, bo może jednak ktoś dojrzy cokolwiek ;))

Jedyny minus tego miejsca, to fakt, iż w środku bywa wilgotno, ale trudno cokolwiek z tym zrobić zimą, kiedy pomieszczenie jest niewilkie - a Magiel jest małym lokalem, stolików naliczymy: 2 małe, 3 większe i jeden okrągły we wnęce. 
Wystrój po remoncie jak najbardziej na plus - jasne kolory, wielki kominek, ładne zasłony, drewniany bar i celowo niedopasowane do siebie niektóre meble. Można poczuć się jak w przytulnym mieszkaniu - lokal mieści się w kamienicy.



Dla mnie to już miejsce kultowe, będę tam wracała dopóki będzie istniało - może kiedyś Magiel przeniesie się do większego lokalu, czego życzę! Ale nawet jeśli nie, to obiady z koleżankami lub partnerem w Katowicach bardzo często będę jadać w moim ukochanym Maglu. :)

Smak potraw - 5/5
Wystrój - 4/5 (po prostu troszkę ciasno)
Ceny - 5/5
Atmosfera - 5/5 (przemiłe kelnerki :))

Będąc w Katowicach i mając chęć na pyszny, domowy, duży obiad za niewielkie pieniądze, kierujcie swoje nogi i resztę ciała na Plebiscytową 24!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz