wtorek, 10 marca 2015

Naleśniki po bolońsku + kilka chwil w Warszawie

Naleśniki z nadzieniem z gęstego sosu bolognese to raczej popularne danie, które zrobi każdy, kto potrafi zrobić taki sos - nie zakładam, iż ktokolwiek może zepsuć naleśniki :D
No może wtedy, kiedy ma nieodpowiednią patelnię albo totalnie pomyli proporcje.


Naleśniki
-2 szklanki mąki pszennej/bądź innej ulubionej
-1 szklanka wody gazowanej (plus 1/2 szklanki do dolewania w celu rozrzedzenia ciasta)
-1/2 szklanki mleka
-1/2 łyżeczki soli
-1 jajko
-2 łyżki oliwy z oliwek

Składniki można połączyć mikserem na wolnych obrotach lub trzepaczką - do uzyskania gładkiej konsystencji. Ciasto powinno być gęste, ale wyraźnie lejące.


Sos bolognese
-1 mała marchewka starta na tarce
-1 duża cebula pokrojona drobno
-300g mięsa wołowego mielonego
-2 puszki pomidorów krojonych
-2 łyżki przecieru pomidorowego
-2 łyżeczki soli
-2 łyżeczki oregano
-2 łyżeczki bazylii
-1 łyżeczka suszonego czosnku
-2 duże ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę

Na oliwie przesmażam cebulę, po chwili dodaję marchewkę i mięso. Kiedy mięso straci surowość, dosypuję przyprawy poza bazylią i świeżym czosnkiem. Duszę chwilę na małym ogniu, po odparowaniu większości soków z mięsa, dodaję pomidory i przecier. Mieszam, przykrywam i duszę 20 minut. Po tym czasie dodaję czosnek i bazylię, duszę 5 minut bez przykrycia, sos powinien zgęstnieć.




Podaję z żółtym serem :)


Smacznego!

Kocham Warszawę i o tym wie każdy, kto zna mnie choć odrobinę lepiej, niż z widzenia. Miałam okazję znów być tam na 3 dni i ponownie zapuścić się na kilka kolejnych osiedli, które mnie fascynują. Niewiele osób z mojego otoczenia taką fascynacje rozumie, ale i tak podzielę się z Wami zdjęciami niesamowitych bloków :D Nie mogłabym odpuścić odhaczenia nowych miejsc ze szlaku warszawskiej moderny i socrealizmu w architekturze. 

Sporo ich już za mną, jeśli ktokolwiek ma ochotę o tym poczytać akurat u mnie i zobaczyć kilka - amatorskich, smarfonem wykonanych - zdjęć - piszcie! Ja chętnie podzielę się moją pasją :)

1. Cudowne, niezwykle klimatyczne i fascynujące Osiedle Szwoleżerów - muszę, MUSZĘ wrócić tam latem. Ilość zieleni niesamowita i wspaniale kontrastująca z zabudowaniami - choć o tej porze roku to jeszcze gałązki. Mam nadzieję, że mi tego wszystkiego nie pomalują na niebiesko/różowo/zielono - jak zrobili na Muranowie :(



2. Kolejno mój faworyt - Służew nad Dolinką. Od razu po wyjściu ze stacji metra pojawia się na horyzoncie pierwszy blok z kamiennymi balkonami, a po wejściu wyżej jest ich już dużo więcej. To właśnie tu chciałabym mieszkać najbardziej, zaraz po Saskiej Kępie, Ursynowie i Starych Bielanach :D



Mieszkającym w Warszawie jak zwykle zazdroszczę, a wszystkim uważającym to miasto za zakurzone i bure, kojarzącym je wyłącznie ze Starówką i Pałacem Kultury - polecam przewodnik Munki :D 
Chętnie polecę każdemu z osobna miejsca, które sprawiły, że zakochałam się w stolicy i nie przechodzi mi już od dawna, co więcej - chcę więcej ;)




Buziaki!

4 komentarze:

  1. Nigdy nie byłam w Wawie, jedynie przejazdem, muszę kiedyś nadrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli lubisz stare osiedla to polecam pochodzić w okolicy Parku Górczewska, okolice Batalionów Chłopskich, Szobera. Urocze jest Osiedle Przyjaźń lub Boernerowo - choć na tych dwóch są tylko domy, nie bloki. Ale mimo wszystko są to miejsca niezwykle klimatyczne :-) polecam zwłaszcza latem lub jesienią - wtedy jest tam pięknie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osiedle Przyjaźń miałam na liście, ale już nie zdążyłam, natomiast byłam na Jazdowie z takich 'domkowych' :) Bardzo dziękuję za polecenie, zapisuję wspomniane okolice.

      Usuń