niedziela, 26 kwietnia 2015

Food Trucki, nowe Magnum, Katowice i moderna - sobota idealna (na wielu zdjęciach)

Dawno nie spędziłam już tak przyjemnie całego dnia - uwzględniając jakieś wydarzenia kulinarne, spacery i próby wdarcia się na klatki schodowe wielkich bloków. To czasami zdarza się, gdy jestem w Warszawie, bo po te bliskie spotkania z blokami tam jeżdżę głównie, ale na co dzień niestety zajmują mnie obowiązki dnia każdego, w weekendy często też zostaję tu, gdzie mieszkam i żyję, ale wczorajszy dzień od rana do wieczora był taki, jak lubię najbardziej i w związku z tym, niezłym pomysłem - tak uważam - jest stworzenie blogowej relacji. 

Około południa pojechaliśmy na Katowicki Zlot Food Trucków (w wydarzeniu wypisane i podlinkowane sa te, które stały, jeżeli jesteś z okolic zarówno Dolnego, jak i Górnego Śląska, to polecam poklikać, może nawet nie wiecie, że w Waszych miastach takie wspaniałości się serwuje za rogiem :)) Były też food truck'i z Warszawy - co prawda oczekiwania miałam może odrobinę większe, ale i tak cieszyłam się tak zwyczajnie, dzień był piękny, atmosfera też - nie narzekałam. 

Najpierw kupiliśmy burrito, które było zdecydowanie zbyt drogie, jak na rozmiar i jakość, choć niewątpliwie całkiem smaczne. Podane z łyżeczką ryżu z warzywami i pikantną salsą.

Kolejna była zapiekanka z najbardziej urokliwej - moim zdaniem - przyczepki. Sama zapiekanka jednak mogłaby posiedzieć w piecu chwilę dłużej, acz biorąc pod uwagę kolejki - no rozumiem. 13 złotych za oddech PRL-u - zestaw Społem: zapiekanka długaśna i oranżada.




Po zapieksie zaczęło się czekanie na mój cel - Osiem Misek z Wrocławia - jednak kolejka urosła do około godziny stania, więc niestety, ze smutkiem, odpuściłam sobie.
Za to spróbowaliśmy jeszcze bagietek - też z Wro :) Bagiety z Furgonety ;)




Bagieta Gorgonzola

Potem już Kato Bar i czeskie piwo, a na koniec dnia nowe Magnum - które jednak mocno mnie rozczarowało. Lody z Lidla lepsze :D 






Jeszcze porcja zdjęć z wydarzenia...



 Osiem Misek zamknięte do 14:00 :( prawdopodobnie ze względu na czas potrzebny do przygotowania maślanych bułek na parze - jak będę we Wro, a będę prawdopodobnie pod koniec maja - idę, jem!



A po otwarciu kolejka ślimak.



Czekałam, ale wymiękłam. 









Szukam :)





...i kilka zdjęć perełek architektury Katowic <3


Skarbek - ratunek wielu poranków bez śniadania.






Wspaniała, tajemnicza Superjednostka - czyli blok osiedle. Coś niesamowitego, dla mnie fascynującego od lat.

Ponad 700 mieszkań, 9 klatek schodowych z 3 głównymi wejściami, każde z portierem, niestety bez podania konkretnego powodu - zazwyczaj odwiedziń konkretnego mieszkańca - trudno dostać się na klatkę, a raczej w labirynty między mieszkaniami i piętrami. 
Cały blok można przejść wzdłuż tylko na 3 piętrach - długość to ponad 180 metrów, winda zatrzymuje się co 3 piętra.

Kondygnacji jest 15, jest też podziemna dla samochodów. Budowla unosi się nad ziemią - takie wrażenie dają jej charakterystyczne dla modernistycznej architektury 'żelbetowe nogi' - pilotis, które pełnią także funkcję zabezpieczającą.

Pewnie - jeśli jesteście z Katowic lub okolic - mijaliście Superjednostkę wiele razy, dla wielu z Was jest pewnie obrzydliwym molochem, dla mnie jest jedną z najbarzdiej fascynujących budowli na Śląsku, ale co ważne - w czasie, gdy ją wybudowano - w 1972 roku - była największym budynkiem w Polsce.

Taki skrót informacji u mnie, a baaaardzo ciekawy artykuł na temat tego giganta znajdziecie tutaj - http://www.sztuka-architektury.pl/index.php?ID_PAGE=1910 

To tyle na dziś, rozglądajcie się za food truckami w Waszych miastach! Możliwe, że odkryjecie coś pysznego :)

niedziela, 19 kwietnia 2015

Pyszne Katowice - Pub Mały Kredens / początki z sushi

Pub Mały Kredens - choć może powinnam napisać Świat Idealnych Serników (i herbat w wielkich kubkach za 7 złotych <3).

Dla mnie jedno z najbardziej klimatycznych miejsc w całej stolicy Śląska, w dodatku w niezłej lokalizacji - bo boczna uliczka od Mariackiej (ul. Stanisława 5). Ceny naprawdę przystępne, kawy wyglądają dużo lepiej niż we wszystkich przereklamowanych kawiarniach sieciowych. 
Duży wybór herbat, piw, alkoholi mocniejszych, ale też wspaniałe ciasta! 
Kawałek sernika kosztuje około 7 złotych, czasami zdarza się trafić na ciasto z zielonej herbaty czy tarty - z nugatem, czekoladowe. 

Co ważne, smak sernika z białą czekoladą i malinami oraz tego ze snickersem jest obłędny! Spody szczególnie zasługują na szóstkę. To chyba pokruszone oreo z sosem czekoladowym zmieszane i ugniecione - pewności nie mam, ale tak smakuje, pycha.

Linkuję fanpage, bo po przejrzeniu zdjęć pójdziecie tam bez wątpienia, także to chyba najlepszy pomysł Mały Kredens na Facebooku

Do tego mają piękne kubki, ale nie wiem, czy dla wielu ma to znaczenie ;) Wystrój całkiem przyjemny, stare meble, lekko stylizowane, dużo ciemnego drewna. Ładny bar, miła obsługa - nie mam żadnych zastrzeżeń, chodzę tam po obiedzie zazwyczaj i spędzam przyjemne, relaksujące godziny w towarzystwie słodkich pyszności i ogromnej herbaty.

Idźcie!










Dzisiaj spędziłam leniwą niedzielę i napchałam się sushi. Robiłam 7 raz i wyszło mi w końcu idealne w smaku (wygląd jeszcze taki sobie, ale i tak jest o niebo lepiej, niż ostatnio), przepyszne! To chyba zasługa uprażonego sezamu i odrobiny sosu chilli. Reszta to wędzony łosoś, dużo avocado oraz zielony ogórek. Aaa i serek chrzanowy. Nigdy bym się nie spodziewała, że tak przepadnę - ostatnio nawet postawiłam sushi nad pizzą :D. Moja domowa wersja nie zawiera surowej ryby, ale w suszarniach najchętniej pochłaniam nigiri maguro - obecnie moje ulubione, a takie proste. Planuję duży wpis o śląskich miejscach, w których można zjeść sushi, póki co Gliwice i jedno w Katowicach już odwiedzone, ale muszę dobić przynajmniej do trzech w Kato.




Lubicie sushi? Często jecie? Ja całkiem niedawno spróbowałam pierwszy raz. Kolejnego dnia miałam ochotę na więcej - nie wiem, mówią, że właśnie tak to działa - jeśli polubisz, to na całego.
Buziaki!

piątek, 10 kwietnia 2015

Impresja Zabrze + nowości w kosmetyczce

Impresja w Zabrzu to restauracja, która mieści się w budynku dawnej pływalni. Historia tego miejsca sięga przynajmniej stu lat wstecz. Wystrój, cały klimat, zachowany dobrze i ze smakiem odrestaurowany projekt pozwalają na poczucie - charakterystycznej dla miejsc z historią w murach - atmosfery. 

Zjeść dobrze w Zabrzu - to zdarza się nieczęsto, mimo kilku ciekawych i przyjemnych miejsc w różnych dzielnicach miasta - nadal apteki i banki zajmują lokale w centrum, które ma niesamowity potencjał - jednak będąc w owym centrum i chcąc zjeść coś przyzwoitego - nadal uważam - warto zejść na Plac Teatralny i kierując się za Teatr Nowy, podejść wyżej do Impresji.

Od kilku lat jadam tam naleśniki i muszę szczerze przyznać, że nie mają sobie równych - jeżeli brać pod uwagę to, co jadłam w miastach ościennych.
W szczególności ten ze szpinakiem - w towarzystwie sosu czosnkowego, meksykański z kurczakiem i wileński - z nadzieniem do pierogów ruskich.
Porcje są duże, nadzienia nigdy nie trzeba szukać z lupą, zapłacimy od około 13 do 16 złotych za takie danie.

Od siebie mogę także polecić pierogi, surówki, zapiekane ziemniaczki z sosem vinegret, placki ziemniaczane, dania z mięsem - pierś z kurczaka z mozzarellą i dodatkami. 

Można także zjeść przepyszny, domowy sernik z wiśniami, szarlotkę z lodami - ciasta są naprawdę bardzo smaczne. Popijemy kawą, herbatą albo piwem, drinkiem - co kto lubi ;)

Miejsce o tyle wyjątkowe, że kojarzy mi się zarówno ze spotkaniami ze znajomymi przy piwie, trwającymi do późnych godzin wieczornych, jak i z obiadem we dwoje - smacznym i niedrogim.

Niestety nie zrobiłam zdjęć wnętrza, a to zdecydowanie zasługuje na rozgłos. Impresja to sala kominkowa, zaraz za szklanymi drzwiami wysoka i przestrzenna sala koncertowa - w której można czasami posłuchać muzyki na żywo lub uczestniczyć w mini spektaklach teatralnych czy wystawach, pokazach, imprezach tanecznych. Na piętrze także znajdują się stoliki i widok na resztę budynku 'od środka'.

Kilka zdjęć ze strony restauracji :)

źródło: http://impresja-zabrze.com.pl/?page_id=138



A tu już moje pierogi z kapustą i grzybami, surówka z kapusty pekińskiej, woda z syropem limonkowym oraz naleśnik meksykański z kurczakiem :)


I po wszystkim :D

Polecam!

Wystrój 5/5
Smak potraw 4/5
Obsługa 5/5
Ogólna atmosfera 5/5
Ceny 4/5

Krótki przegląd nowości kosmetycznych :) 






Szczerze mówiąc - każdy jeden produkt to perełka. Wszystko tanie i zaskakująco dobre.

O szamponie Babuszki Agafii na kwiatowm propolisie już mogę powiedzieć, że to fantastyczny kosmetyk do włosów cienkich, podatnych na łamanie.

O lakierach z Golden Rose - wiadomo, dobre jak zawsze.

Krem Celia pozytywnie mnie zaskoczył, szczególnie nakładany pod oczy na noc! Kosztuje około 6 złotych!

Peeling Purederm jest fenomenalny do cery suchej i naczynkowej - do dostania w Hebe za około 11 złotych.

Rozświetlacz WIBO będzie ulubionym produktem tego roku i wiem to już dziś - w kwietniu :)

Po więcej szczegółów można zgłaszać się w komentarzach!
Buziaki :)