niedziela, 24 maja 2015

Zielone placki owsiane ze szparagami + perełki wrocławskiego modernizmu

Pyszne, sycące i jednocześnie lekkie, zdrowe placki na bazie otrębów owsianych i zielonych szparagów są rozwiązaniem niezwykle wygodnym dla tych, którzy lubią przygotowywać sobie posiłki do pracy/szkoły. Smakują świetnie na ciepło i na zimno, a roboty przy nich tyle, co nic - chwila moment i mamy smaczne śniadanie/kolację/przekąskę.


Placki z zielonymi szparagami

-2 łyżki otrębów owsianych
-1 duże jajko
-3 duże obrane zielone szparagi
-szczypta soli
-szczypta czarnego pieprzu
-około 50g startego sera z niebieską pleśnią
-3 łyżki jogurtu naturalnego
-ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę
-pół łyżeczki sody oczyszczonej





Składniki łączymy ze sobą w miseczce, dokładnie mieszamy i odstawiamy na moment. W tym czasie nagrzewamy patelnie, dodajemy łyżeczkę oleju kokosowego i smażymy placuszki około minuty, dwóch z każdej strony, na średnim ogniu. Można na chwilkę przykryć patelnię, aby placki doszły w środku. Podajemy na ciepło lub na zimno :)





Sobotę spędziłam we Wrocławiu. Jadąc tam, miałam zaplanowane odwiedzenie kilku miejsc, ale nawet nie spodziewałam się, że zrobią na mnie takie wrażenie. 
Poza odwiedzeniem kilku kościołów, obserwacją miasta z wieży widokowej, spacerami po Starym Mieście i wyspach, najbardziej byłam ciekawa ulicy Powastańców Śląskich oraz wrocłaskiego Manhattanu. I te dwa mniejsca faktycznie wywołały we mnie mnóstwo emocji, często skrajnych, ale to właśnie najbardziej lubię w betonowcach - o czym pewnie już wspominałam. 

Do Okrętu przy Powstańców Śląskich podchodziłam dwa razy, niestety momentami musiałam patrzeć w ziemię, ze względu na mój dziwaczny lęk. Po chwili oswojenia, z pewnej odległości byłam w stanie podziwiać architekturę marynistyczną, z którą wczesniej nie miałam styczności. Coś niesamowitego! 









O tych fenomenalnych budowlach można przeczytać tu -> TU (świetny blog, swoją drogą polecam! Waro też odwiedzać na Facebooku.).

Dzięki uprzejmości pewnej pani udało nam sięwjechać na piętro, które jest otwarte na całej długości drugiego bloku tego samego nurtu. Coś wspaniałego!






Kolejno Sedesowce, które widywałam co jakiś czas na różnych fotografiach - fascynowały mnie, choć poddawałm w wątpliwość funkcjonalność tego projektu. 



Betonowe zakamarki - jak się okazało - sprzyjają ptakom i zakładniu tam gniazd, w związku z czym budynek żyje w sensie dosłownym. Taka ilość ptaków w jednym miejscu wygląda niepokojąco i musi być ogromnym utrapieniem dla mieszkańców. W dodatku do mieszkań docierają chyba niewielkie ilości światła dziennego.

Chętnie poznam opinię mieszkających - jeśli tacy się tu znajdą. 

Naprawdę mocno przeraziło mnie wnętrze jednego z tych bloków - klatka zamknięta w wąskim szybie, same schody oddzielone drzwiami na piętrach. Wszędzie boazeria. Naprawdę dziwnie i odpychająco jakoś, choć jestem fanką 'brzydkiego', jak wiecie. 




Do Wrocławia wrócę na pewno, bo do zobaczenia jeszcze masa obiektów, a ja czasu miałam niewiele tym razem. Oczywiście ludzi z tego miasta proszę o polecanie w komentarzach wartych uwagi osiedli, dzielnic, budynków, zakamarków - no i pamiętajcie - jedzcie placki! :D


4 komentarze:

  1. Szkoda, że budynek na Powstańców jest taki zaniedbany :(. Co do Sedesowców - dobrze, że nie zdecydowałaś się na wjazd na wyższe piętra, winda tam lubi sobie spadać :D.
    Skoro jesteś fanką brzydoty, to polecam stadion, wygląda jak rolka szarego papieru (taki żart).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkałaś w sedesiku może? Bardzo jestem ciekawa, jak wyglądają mieszkania i czy faktycznie ptactwo daje w kość.

      Usuń
    2. Nie, nie mieszkałam :). W każdym bloku ptactwo daje w kość.

      Usuń
  2. Fajny przepis, czasem robię podobne kotlety. We Wrocławiu chyba warto zajrzeć do Afrykanarium, ja zamierzam się wybrać może jeszcze w 2015.

    OdpowiedzUsuń